|
|
Ameryka, Ameryka...
2006-11-21
|
Los rzucił za ocean. Musiałem dość pilnie wyjechać. Dziś pierwszy dzień po wyleczeniu lotniczego kaca, jako że nie lubię latać (choć często muszę) a i wydarzenia ostatnich lat jakoś nie chcą się z psychiki wymazać. Tak czy siak jestem i piszę. Na razie myśli dość rozbiegane a i mnóstwo obowiązków do nadrobienia - zaległe sesje które obsunęły się o ponad 2 tygodnie mogą spowodować, że zostanę podrapany przez kogoś ;)
Edgar Degas, umarł w 1917 roku. Właściwie niezauważony jako artysta za życia. Słabo kojarzony jako malarz, nieznany jako fotograf. Dość powiedzieć, że póki tworzył, nigdy i nigdzie nie wystawił żadnej swojej fotografii. Nie tyle że nie chciał. Nikt nie chciał. Stosował rewelacyjną artystycznie technikę ekspozycji o długim czasie i o falującym oświetleniu lampami gazowymi. Modelki ustawiał w nietypowych miejscach, w ciemnościach, niekiedy w tle dodając pojedyncze obiekty o silnej, jednoznacznej barwie. Do dziś zachowało się może kilkadziesiąt zdjęć, za to setki pasteli i innych dzieł malarskich. Tym razem notka trafia do wersji dla dorosłych i dla wszystkich - Edgar Degas może być kimś, kogo warto naśladować w pracy fotografa.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Światło w ciemności.
2006-11-02
|
Wczoraj robiłem zdjęcia grobów nocą. Może to dziwne, może to chore – ale rokrocznie 1-go listopada wstaję w nocy, wsiadam w auto i jadę po cmentarzach. Biorę statyw, spokojnie naświetlam zdjęcia bez żadnego dodatkowego światła. Czasami bramy są otwarte, czasami trzeba przeleźć przez płot. Jest coś pięknego w tych ciemnościach rozświetlanych tysiącami ogników stojących na grobach tych, co odeszli. Dziwny zapach, niestałość migotania, listopadowy ziąb – to takie memento. Nie piszę tu frazesów, że i na nas przyjdzie pora. To każdy wie, bo takie jest życie. Ale pamiętać o innych nie zaszkodzi.
Od zarania fotografii powstały dwa obozy – uważających fotografię za sztukę równą malarstwu (fotograf = artysta) i uważających ją za technikę dokumentacji (fotograf = technik). Ci, którzy tworzyli piękne zdjęcia, bardzo szybko zapragnęli eksperymentować z obrazem tak, aby stawał się niepowtarzalny i uszlachetniony. W 1907 roku Robert Demachy, paryski bankier, z zamiłowania malarz i fotograf w swoim manifeście wziął w obronę technik artystycznych w fotografii (bazujących na alternatywnych metodach wywoływania – np. platynotypii, gdzie wywoływanie odbywało się w glicerynie a obraz miał wyraźnie zmienione kontrasty i wysycenie). Dał on w swoim tekście doskonały przykład – jeżeli najlepszy nawet fotograf wykona najpiękniejsze ujęcie, to gdy ktoś skopiuje miejsce wykonania zdjęcia, naświetlenie i sprzęt – to zdjęcie będzie nie do rozróżnienia. Dlatego opracowując swoje klisze w gumie arabskiej, oleju bromowym czy innej szlachetnej metodzie fotograficznej stworzy się coś niepowtarzalnego – i to właśnie będzie dzieło sztuki. Nie da się go skopiować – przynajmniej nie da dokładnie. Obok - Robert Demachy - "Baletnice", 1901 rok, guma arabska.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Pepsiuło się. To i się naprawi...
2006-10-23
|
Dziś dzień zabiegany a jeszcze auto mi się zepsuło. Chyba go złym paliwem zalałem i szlag go trafił. To powszechna zmora w Polsce - paliwo na stacjach może szkodzić. Właściwie mam sporo czasu bo najbliższe sesje są w piątek. Myślę nad kupieniem jakiegoś dobrego obiektywu szerokokątnego. Jakoś ciągnie do robienia panoram i powrotu do dawnej pasji - fotografowania przyrody na poziomie ewolucji poniżej homo sapiens. Siedzę właśnie na necie i knuję co by tu kupić. Może jutro podjadę do kumpla - handlarza sprzętem i popatrzę, jak poszczególne obiektywy wychodzą "w praniu". Mam już swoje typy ale zobaczymy.
Jak wiadomo, fotografia najpierw była czarno-biała. Co prawda już na początku XX wieku kolor wdarł się do fotografii - chyba najskuteczniej dzięki braciom Lumiere i Prokudinowi - Gorskiemu, ale przez długie lata fotografia czarno - biała była powszechniejsza. Przede wszystkim dlatego, że była tańsza i dawało się ją powielać masowo dużo wcześniej, zanim wymyślono metodę reprodukcji obrazów kolorowych. Fotografia czarno-biała jest już sama z siebie bardziej wymagająca niż kolorowa - tony pośrednie, pastele i światłocienie potrafią idealnie zlać się w równomierną szarość i uczynić obraz płytkim i nieczytelnym. Wielką sztuką wczesnych artystów fotografików była umiejętność uchwycenia scen (widzianych przecież w kolorze) w taki sposób, aby pełne były kontrastów i wyrazistej gry światła. Musieli umieć widzieć świat w czarno-bieli. Obok - uznane dzieło sztuki fotografii czarno-białej - zdjęcie Alfreda Sieglitza "The Steerage" z 1907 roku. |
|
Komentarzy:
1
|
|
Dzień w podróży.
2006-10-19
|
Mam troszkę czasu, kierować niczym nie muszę, więc siedzę i piszę. Napisałem już maile do wszystkich znajomych – nawet do takich, których nie spamowałem przez ponad rok. Niektórzy i niektóre chyba zmarli/zmarły (pamiętam o kobietach, a jakże, przynajmniej w odmianie) – dostałem zwrotki więc pewnie zabrali swoje skrzynki e-mail do grobu. Bo jakże można zmienić sobie skrzynkę na inną i nagle stać się całkiem incognito? Miejmy nadzieję że kiedyś ktoś wpadnie na pomysł stworzenia sobie skrzynki o nazwie takiej, jaką miał któryś z moich przyjaciół i będziemy mogli wrócić do dyskusji jak dawniej. Taki obcy człowiek będzie czymś w rodzaju kolejnego wcielenia znanej osoby. Internetowa reinkarnacja. I tak większości ludzi z listy nie widziałem tak dawno, że pewnie bez trudu ktoś mógłby wejść w ich skórę. Patrzę, czy przypadkiem w mojej skrzynce nie było maila do Napoleona. Zawsze chciałem go poznać ;)
Skoro już napisałem nieco o historii fotografii, może teraz pora na chociaż kilka zdań o początku ery obrazów ruchomych. Pierwszym urządzeniem zdolnym do zapisu ruchomego obrazu był kinetoskop – rodzaj kamery fotografującej sekwencję obrazów na celuloidowej taśmie. Wynalazek ten, opracowany w 1894 przez pracownika działu badawczego firmy Edisona – pana W.K. Laurie Dicksona stał się podstawą pierwotnego kina. Obraz odtwarzano na szklanej powierzchni poprzez prześwietlenie taśmy błyskami światła. Na raz mógł go oglądać tylko jeden widz. Ponieważ Edison nie opatentował wynalazku w Europie, dość szybko został podrobiony - „wynalazcami” zostali Robert W. Paul i Birt Acres. Można jednak oddać niewielki honor Paulowi, że udoskonalił projektor na tyle, że obraz rzucany był podobnie jak i w dzisiejszych projektorach – na białą powierzchnię. Obok - otwarty kinetoskop. |
|
Komentarzy:
0
|
|
Piątek, trzynastego...
2006-10-13
|
Pomimo iż jest to dzień powszedni, choć piątek – to po raz pierwszy od dawna postanowiłem zrobić sobie plener i pofotografować przyrodę. Ma ona tą ogromną przewagę nad ludźmi, że nie umie się sztucznie uśmiechać, tylko jak jest wesoła – to widać, że jest. Słoneczko też piękniej świeci niż golizna a pobliski las na górce też wygląda jakoś milej niż.... no, mniejsza z tym. ;) Przyroda jest trudniejsza do fotografowania, niż człowiek – przynajmniej jeżeli chcesz, aby nie była to chałtura tylko sztuka. Dzień bardzo udany – teraz siedzę, przeglądam co mam. Sporo tego, kilkanaście ujęć naprawdę na pięć gwiazdek, a takich na cztery – to już kilka tuzinów.
Pierwsze zdjęcie "czegokolwiek" jest starsze o rok od pierwszego zdjęcia Niepce'a z 1826 roku. Swoją technikę nazwaną "heliogravure" opracował w oparciu o próby kopiowania płaskich obrazów a dopiero potem obrazów bezpośrednio z przestrzeni. Można więc powiedzieć, że wynalezienie kserografii wyprzedziło wynalezienie fotografii o rok. Pierwsze zdjęcie jest fotokopią flamandzkiego obrazu, przedstawiającego chłopca prowadzącego konia. Obraz jest około 200 lat starszy niż jego fotokopia, choć ciężko powiedzieć, czy droższy. Prawdopodobnie nie. Fotografia została sprzedana Francuskiej Bibliotece Narodowej za 450 tyś euro na aukcji w Sotheby's. W ten sposób zdjęcie wróciło do kraju swojego pochodzenia.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Pogrzeb szkła
2006-10-11
|
Dziś dzień spoko, słoneczko, mało pracy. Już dzisiejsze maile załatwiłem i mogę spokojnie uzupełnić bloga ;) Po trzech kawach oczy otwarły mi się już tak mocno, że sam siebie zacząłem rozpoznawać w lustrze. Każdy medal ma dwie strony a druga strona medalu na dziś to fakt, że stłukłem jeden z filtrów polaryzacyjnych – i to w sposób banalny – zdjąłem go i nie schowałem do plastikowego opakowania tylko piep...łem luzem do torby od aparatu. Wypadł i zginął roztrzaskawszy się. Zrobię mu godny pogrzeb...
Spora część starych fotografii jest wykonana w sepii. Dziś możemy zdjęcia kolorowe i czarnobiałe przetworzyć na sepię dosłownie jednym kliknięciem przycisku w programie do edycji zdjęć – np. Adobe Photoshop. Jednak mało osób wie, że pierwotnie sepia nie była techniką artystyczną, tylko sposobem poprawiania trwałości odbitek. Zwykłe odbitki blaknęły po pewnym czasie, szczególnie po wystawieniu na światło słoneczne. Odbitki utrwalone poprzez „podmianę” srebra na siarczek srebra daje doskonałą jej trwałość. Jedyną wadą jest brązowe zabarwienie odbitki. Na zdjęciu trwalonym techniką sepii - irlandzki poeta Oskar Wilde (zdjęcie z 1882 roku). |
|
Komentarzy:
1
|
|
Ferrari nie dało rady...
2006-10-09
|
...a Renault dało. A powiadają że czerwone auta są szybsze. Może to i prawda, ale też nie do końca. Nie dość że wstałem o 6.40 w niedzielę (!!!!!) to jeszcze tylko po to aby zobaczyć, jak czerwony bolid dymi olejem. Stary mistrzunio odchodzi i nawet zepsuty silnik nie zmieni tego, że był wielkim kierowcą. Przynajmniej dobrze, że na koniec trafił na równego sobie - młodego i skutecznego Alonso. A teraz jest poniedziałek, czerwone i niebieskie bolidy do stajni (wyścigowej) a na tapetę - czerwone i niebieskie dessous. Ciekawe kto pierwszy na mecie?
Nie da się fotografować dobrze, nie zrozumiawszy historii i ducha tej sztuki. Dziś krótko i zwięźle - polecam książkę B. Newhall - The History of Photography. Można ją dość łatwo kupić w księgarniach wysyłkowych za granicą. Ogromne bogactwo wiedzy o fotografii (rys fotografii Niepce'a, rozbudowany opis dagerotypii, technik bezpośredniego obrazowania, fotografii negatywowej, diapozytywowej itd). Książka ta właściwie może służyć za obrazkowy podręcznik fotografii czarno-białej. Naucz się na błędach innych i zobacz, ile trzeba wiedzieć, żeby zrobić piękne zdjęcia nie lustrzanką za 10 tysiaków - ale drewnianym pudłem z wielką Zeissowską soczewką i tekturową zatyczką - "migawką". Większość historycznych książek bywa uciążliwa w czytaniu - ale ta jest napisana nie tylko przez historyka, ale także jednocześnie przez fotografa. Nawet jeżeli jeszcze nie zainteresowałeś się fotografią - myślę, że warto zacząć od podstaw - historii tej dziedziny sztuki. |
|
Komentarzy:
2
|
|
Sobaota i słońce świeci...
2006-10-07
|
Generalne porządki na dysku. Wyrzucam głupoty, zostawiam tylko to, co potrzebne. Mój notebook prawie się na pół złamał od tych wszystkich dziewczyn o nazwisku JPG ( i tych najładniej fotografowanych, o nazwisku RAW ;) Ze 2 aplikacje są nielegalne - wyrzucam. Windows legalny, kupiony z bookiem - nie wyrzucam. Google Earth - wyrzucam - nie da się zbliżyć tak dokładnie, żebym widział sam siebie a poza tym już z książek Terry'ego Pratcheta wiadomo, że ziemia jest płaska. Więc całe to Google Earth to amerykańska rewizjonistyczna ściema :D
Fotografia była dostępna nielicznym, bo sprzęt był duży i drogi. Jednak Eastman Kodak - amerykańska firma już w roku 1900 zaoferowała aparat fotograficzny za 1 dolara. Oczywiście był to ówczesny dolar - dużo więcej wart niż dzisiejszy - ale wciąż była bardzo tania. Po chorobach wieku dziecięcego produkcja tego i następnych modeli małych, przenośnych aparatów uczyniła firmę Eastman Kodak światowym liderem w produkcji aparatów. |
|
Komentarzy:
1
|
|
Porno for Pyros
2006-10-07
|
Tak dzisiaj, jako że łeb mnie nap....napadowe bóle głowy mam, to na myśl przyszła mi płyta Perry'ego Farrella i Stephena Perkinsa - "Porno for Pyros". Tytuł może kojarzy się z sesjami fotograficznymi pełnymi nagich kobiet ale tak naprawdę to kawał ciekawej muzyki. Szczególnie lubię kawałek "Cats" i gitarkę DiStefano. Piszę o tym, choć nie powinienem chyba zajmować się tą płytą - muzyka ta nie jest jeszcze pełnoletnia - ma dopiero 13 lat (płyta jest z 1993 roku). Sporo więc ryzykuję ;) Posłuchajcie - bo warto!
Solaryzacja to dziś prosty efekt fotograficzny, symulowany w programach do obróbki zdjęć, pierwotnie uzyskiwany przez wystawienie kliszy przed wywołaniem na działanie światła lub prześwietlenie. Kiedyś, w 19 wieku była wielkim artystycznym odkryciem. Wielką karierę zrobił w oparciu o solaryzowane zdjęcia tematyczne amerykanin tworzący w Paryżu - Man Ray. To była prawdziwa sztuka - wiedzieć jak i co i gdzie wystawić na słońce, żeby potem być sławnym ;) |
|
Komentarzy:
0
|
|
Maniana, zapomniałem zapasowych baterii...
2006-10-07
|
...i wypstrykałem te, które były w maszynce. Chyba z 400 klatek. Ale potem miałem godzinę przerwy na podładowanie. Pogadałem z dziewczynami. Ech, mają średno z 10 lat mniej niż ja a życiorysy to tak pokręcone że mój przy tym jest prosty jak linijka. Dziś umówione były naprawdę ładne i sympatyczne. Całe 10. Czasami trafiają się takie - jakby to ująć - "proste". [ resztę ocenzurowałem ]
Siergiej Prokudin-Gorski w Rosji wynalazł ciekawą metodę fotografii kolorowej już w 1904 roku. Polegała ona na szybkim wykonaniu trzech ujęć dla klisz czułych na różne barwy (z użyciem filtrów) i potem odtwarzania zdjęcia w procesie negatywowym w trzech naświetleniach. Niewielkie przesunięcia a co za tym idzie - nieostrość były niczym wobec piękna barw. Nieco wcześniej fotografia barwna była już znana - głównie za sprawą jej odkrywcy - fizyka James Clerka Maxwella oraz braci Lumiere - ci ostatni komercyjnie zaczęli produkować płyty diapozytywowe na bazie barwionej na trzy kolory skrobi ziemniaczanej na płycie szklanej. Ich obrazów jednak nie dało się powielać gdyż były pochodną dagerotypii - a technika Prokudina - Gorskiego pozwalała na to jak najbardziej. Mam dużo zdjęć Gorskiego - piękno ich barw jest zaskakujące. Obok - zdjęcie z 1909 roku. |
|
Komentarzy:
0
|
|
Dziś casting = robota
2006-10-07
|
Dziś będzie trochę roboty "artystycznej". Właściwie wolę ją od przerzucania fotek i kombinowania kto gdzie i jak powinien uderzać do bram showbiznesu. Kilkanaście prostych setów fotografii na syntetycznym, jednokolorowym tle pomogą ocenić, która z dziewczyn ma szanse, a która nie. Wyrażnie na rynku rośnie popyt na krągłości. A najwięcej zgłasza się chudziutkich 20-latek. Troszkę niedobrze ale tak jest zawsze
Ledwo Daguerre wynalazł dagerotypię (która przecież miała żałosną wadę - każde zdjęcie nie dość że widziane wprost było negatywem, to jeszcze każde trzeba było indywidualnie zrobić...) a już rok później (1840) Anglik - William Henry Fox Talbot wynalazł proces negatywowy - znany nam do dzisiaj - pozwalający robić odbitki z kliszy - czyli wiele zdjęć z jednego ujęcia. Cała sztuczka polegała na odkryciu i znalezieniu metody nanoszenia na cieńki celofan związków fluoru (halogenków) pozwalających wykonać trwały negatyw o własnościach częściowej przeźroczystości. Na zdjęciu obok - jedna z pierwszych fotografii Talbota. Dodatkowo jeszcze fotografowie pokochali proces negatywowy - łatwo w końcowym etapie naświetlania mogli dobierać kontrast i wysycenie czarno-białych ujęć i wielokrotnie próbować uzyskać najlepsze (lub najbardziej ciekawie wyglądające) odbitki.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
...teraz ktoś inny Twoją kawę wypije...
2006-10-07
|
Pamiętacie skecz Ani Mru Mru z diabłem i aniołem ? Choć tyle dobrze że kawę mam ;) Siedzę w biurze i biorę się do roboty - dziś sporo zdjęć i zgłoszeń. Odrobię się do południa - oby.
Już w 1839 roku Louis Jacques Daguerre (od nazwiska którego pochodzi nazwa techniki - dagerotypia) wymyślił metodę fotografii pozwalającą na zachowanie obrazu fotograficznego tak, że obraz uczulał światłoczułą powierzchnię naniesioną na posrebrzaną metalową płytkę (zwykle miedzianą). Taką płytkę poddawano reakcji z parami jodu. Po naświetleniu jodku sreba wywoływano obraz w parach rtęci. W zależności, czy światło padło na jodek srebra, czy nie, wywołanie rtęcią powodowało zaczernienie lub pozostawienie biało - srebrnej powierzchni. Rezultat utrwalano w soli potasowej lub sodowej (kuchennej). Otrzymany obraz miał wadę - był negatywem, jednak patrząc pod pewnym kątem uzyskiwało się obraz pozytywowy. Obok - wybitny (i jeden z moich ulubionych) polski kompozytor Fryderyk Chopin na dagerotypie z roku 1849 - roku Jego śmierci. Na zdjęciu ma 39 lat...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Durny dzień pierwszy
2006-10-07
|
Zajmuję się fotografią. A ściślej - zajmowałem się nią długie lata - najpierw hobbystycznie, potem zawodowo (choć nie był to jednyny mój zawód). Teraz - selekcjonuję zdjęcia i odwalam smętną robotę. Pracuję dla firmy szukającej modelek do magazynów dla dorosłych. Uczciwie powiedziawszy nie jest to coś, czym można się chwalić. Codziennie oglądam wiele kobiet. Ale pewnie przez to jestem sam.
 W tej wersji bloga, kursywą pisać będę o historii fotografii. Myślę że zaczniemy od początku, czyli od 1823 roku, kiedy to fotografia przestała być teorią lub nietrwałą praktyką i pozwoliła na wykonywanie trwałych fotogramów. Pierwsza udana fotografia to fotogram wykonany w 1826 przez Nicéphore'a Niepce'a na wypolerowanej płycie metalowej. Było to jeszcze kilkanaście lat wcześniej, zanim wymyślono dagerotypię! Substancją światłoczułą był specjalny asfalt... |
|
Komentarzy:
0
|